Rok temu miałam dołek psychiczny, nie wyrabiałam z tempem
pracy, czułam że życie przecieka mi przez palce. Emocjonalnie nie dawałam rady. Codziennie rano razem z
makijażem, przyczepiałam sobie sztuczny uśmiech na twarz. Jednak po pracy
uśmiech z twarzy ustępował miejsca nieustannemu zmęczeniu i bardzo często łzom.
Zdaję sobie sprawę że to nie tylko praca była powodem całego tego dołka. Ale
wówczas nie widziałam wyjścia z tego marazmu. I tak wylądowałam u psychologa.
Który na zakończenie rozmowy powiedział: „Proszę dbać o siebie, bo w korporacji
nikt tego za panią nie zrobi”.
Dla mnie dbanie o siebie jest tożsame z prowadzeniem
zdrowego trybu życia, czyli:
- Wysypianie się
- regularne posiłki
- odżywcze jedzenie
- regularny wysiłek fizyczny
- spożywanie odpowiedniej ilości płynów
- regularne wykonywanie badań medycznych
- wyleżenie / wyleczenie choroby
- sprawianie sobie drobnych przyjemności
- mówienie NIE, kiedy naprawdę nie chcemy czegoś zrobić.
Od tamtej pory bardziej dbam o tzw. higienę swojego życia,
wiadomo że stresu i negatywnych ludzi się całkowicie nie pozbędę, ale dbając o
siebie będę silniejsza żeby stawić im czoła.
Czasem patrzę na ludzi, z którymi pracuję i zastanawiam się
ile będzie ich w przyszłości kosztować teraźniejszy brak zadbania o siebie. Ich
tryb życia jest daleki od tego opisanego wcześniej, określiłabym to korporacyjnym
trybem życia, czyli: zarywanie nocek w pracy, picie litrami kawy i energetyków
, nieregularne i do tego śmieciowe jedzenie, brak ruchu, przychodzenie do pracy
z gorączką i w trakcie leczenia antybiotykami. Niby inteligentni i wykształceni ludzie a nie szanują swojego zdrowia, nie szanują samych siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz